Oleśnicka Grupa Triathlonowa
SOBOTA 10.06.2017 Relacja z pierwszego dnia zawodów Triathlon Mietków oraz Karkonoszman 2017

SOBOTA 10.06.2017 Relacja z pierwszego dnia zawodów Triathlon Mietków oraz Karkonoszman 2017

SOBOTA 10.06.2017 Relacja z pierwszego dnia zawodów Triathlon Mietków oraz Karkonoszman 2017
14-06-2017
Bez kategorii
HeadAdmin

 

Przemek Olkowski jest z nami co prawda od niedawna, ale już zdążył zaimponować nam swoim zaangażowaniem, uporem i nastawieniem.

Oto jak jego oczami wyglądał jego debiut w triathlonie na dystansie 1/8 IM podczas Triathlon Mietków:

 

"5 lat siedzenia za biurkiem, 5 lat z nosem w komputerze, 5 lat bez uprawnia sportu....Trzeba było coś z tym zrobić. Był 1 styczeń 2017 rok kiedy zapadła decyzja, startuję w Triathlonie ☺

 

O Triathlonie wiedziałem tylko tyle, że jest połączeniem trzech sportów: pływania, jazdy na rowerze i biegania. Przecież to takie proste, większość z nas to potrafi, żadna filozofia, po prostu banał. Rzeczywistość została zweryfikowana...

 

Treningi biegowe rozpocząłem 1 stycznia, było zimno i deszczowo. Zaraz po dwóch tygodniach złapało mnie przeziębienie, trzy tygodnie później angina.

W marcu ropocząłem pływanie i rozczarownie, okazało się że chlapię, a nie pływam. Pierwsze 100 metrów przepłynąłem podtapiając się kilkukrotnie... Załamanie...

W kwietniu pojawił się rower... Cienkie koła, „wykręcona” kierownica, wpinane buty w pedała, manetki w hamulcach... Jak to się używa??!! Jeździłem wokół domu i uczyłem się kosmicznej technologii.

Zostało 2 miesiące do startu, a ja nie jestem gotowy do startu nawet w połowie! Co robić? Odpuścić? To był moment kiedy stwierdziłem, że potrzebuję wsparcia. Wiedziałem, że w Oleśnicy istnieje Grupa Triatlonowa. Może oni mi pomogą? Tylko że ja jestem totalnym amatorem, a oni to przecież sami zawodowcy. Nie miałem wyjścia - szybki kontakt i po kilku dniach byłem już na wspólnym treningu. To był strzał w 10-tke. Grupa bardzo przyjaznych sportowców, z dużym doświadczeniem i chętnych do pomocy. Nie ma lepszych i gorszych. Każdy się wspiera i pomaga nawzajem. Każdy trening skrupulatnie przygotowany, wiadomo co trzeba robić. Całość pod stałym okiem Mateusza i Marka. Wielkie dzięki chłopaki!!! ☺

 

Dzisiaj jest 10 czerwca 2017 mój pierwszy start w triathlonie. Czy było warto? Spróbuję krótko podsumować.

Pobudka z samego rana, szybkie śniadanie, ostatnie pakowanie sprzętu i wyjazd w kierunku Mietkowa wraz moimi najwierniejszymi kibicami – żonką i dwójką najwspanialszych synków. Chłopcy wyjątkowo nie mieli problemów ze wstawaniem, w końcu jadą kibicować tacie! ☺

 

 

 

 

Na miejcu odebranie pakietów, wstawienie roweru do strefy zmian i oczekiwanie na rozpoczęcie zawodów. Pierwsza wystartowała sztafeta, potem my czyli 1/8 IronMana.

Im bliżej godziny startu tym coraz większe emocje, adrenalina, podniesione tętno... Już chciałbym wystartować, pościgać się, rywalizować, ale w głowie przypominają się słowa kolegów z OGT: „nie płyń na wariata, nie ścigaj się na początku, nie świruj, bo połowę dystansu popłyniesz z zadyszką i nic z tego nie będzie”. Posłuchałem, nie dałem się emocjom. Faktycznie, po przepłynięciu 200 metrów złapałem swoje tempo, zacząłem przyspieszać, pojawił się pierwszy uśmiech, wyprzedzam innych (tych co wystartowali na wariata☺ ), już wiem że dam radę, dopłynę i nagle czuję mocne uderzenie - to inny zawodnik przez przypadek uderza mnie pięścią w głowę. Lekko zamroczony płynę dalej. Przy drugiej bojce kolejne spotkanie, tym razem z grupką 5-cio osobową. Rozpędzeni zaczynamy wpływać jeden na drugiego, wszyscy przerażeni, nie było wesoło. Na szczęście wszyscy przytomnie odpuściliśmy, odsunęliśmy się od siebie i pełną mocą rozpoczynamy ściganie się do brzegu. Coraz bardziej słychać okrzyki kibiców. Niesamowite uczucie ☺. Po wyjściu z wody bieg 300 metrów na boso pod górę do strefy zmian. I ta walka z rozpięciem pianki – cholera, nie mogę znaleźć sznurka do rozpinania zamka!! Po chwili udało się, zamek rozpięty, dobiegam do roweru. W strefie zmian poszło dość dobrze, jedyny problem to założenie skarpetek stojąc na jednej już zmęczonej nodze. Trochę musialem potańczyć i poskakać. Musiało to zabawnie wyglądać.

 

 

Ok, wskakuję na rower, uzupełniam płyny i pełna moc wzdłuż zalewu Mietkowskiego. Na 10 kilometrze czuję, że nogi bardzo spuchły i podejmuję decyzję – trzeba zwolnić bo przede mna jeszcze kilka kilometrów biegu.

Kolejny, ostatni etap to wspomniany wcześniej dystans biegowy, którego najmniej się obawiałem. Zeskoczyłem z roweru, wskoczyłem w buty, wybiegam ze strefy zmian i.... brak mocy, ściśnięte płuca.... Co się dzieje??? Nie jestem w stanie złapać oddechu. Ledwo dyszę, rozpinam strój, polewam się wodą. Dopiero po przebiegnięciu 1 km zaczynam łapać tempo. Nogi po rowerze są na tyle zmęczone, że nie jestem w stanie utrzymać założonego tempa. I jeszcze te cholerne schody do wbiegnięcia! Wdrapuję się do góry i biegnę po wale zalewu, coraz szybciej, wyprzedzam innych zawodników.

Nawet nie wiem kiedy dobiegam do mety. Jest radość! Odbieram medal! Udało się! Ukończyłem! Było warto! Chcę więcej!

 

 

 

Po prawie 5 miesiącach ciężkich treningów, wyrzeczeń, niedospanych nocy, stoję z najwiekszą nagrodą jaką mogłem sobie wymarzyć - z medalem ukończenia moich pierwszych  zawodów Triathlonowych. Nie dałbym rady bez wsparcia rodziny, przyjaciół oraz OGT.

Wielkie dzięki!"

Przemkowi udało się zająć 24. miejsce na 116 osób startujących, w swojej kategorii M30 był piętnasty. Serdecznie mu gratulujemy wyniku na swoim debiucie i życzymy dalszych, równie wyśmienitych startów!

Oto jak wyglądały jego czasy na poszczególnych odcinkach:

pływanie 475m - 10:47 / T1 - 04:16 / rower 22,5km - 43:34 / T2 - 1:00 / bieg 5,25 km - 23:57 / łącznie - 1:23:34

Zawody na tym dystansie wygrał Maciej Chmura, który gościł u nas na spotkaniu jakiś czas temu. Jego czas to – 1:04:34.

 

W ten sam dzień, na tych samych zawodach wystartowała sztafeta godnie reprezentująca nasze stowarzyszenie na dystansie 1/4 IM.

Ekipa w składzie Paweł Kargol (odcinek pływacki), Piotr Jendrzejczyk (odcinek rowerowy), Marek Piotrowski (odcinek biegowy) zajęli 32. miejsce na 109 drużyn startujących.

Ich wyniki kształtowały się następująco:

pływanie 950m - 24:51 / T1 - 2:41 / rower 45km - 1:22:47 / T2 - 00:42 / bieg 10,5km - 42:22 / łączny czas - 2:33:23

Na szczególne uznanie zasługuje znakomity wynik Piotrka na rowerze.

 

Kolejna impreza na której pojawiło się OGT to Karkonoszman 2017.

Oto jak relacjonuje ją Michał Karaś - jej uczestnik.

"Wspaniała atmosfera, zmienna pogoda i „złamane siedem godzin”. Punktualnie o 7 rano blisko 80 śmiałków podjęło się próby ukończenia Triathlonu Karkonoskiego, jednej z najtrudniejszych imprez triathlonowych w Polsce. Po blisko dwukilometrowym pływaniu w jeziorze Leśniańskim nieopodal zamku Czocha na uczestników czekało blisko 1800 metrów sumy przewyższeń na trasie rowerowej o długości 84 kilometrów i 1300 metrów na trasie biegowej o długości 21 kilometrów z metą na Śnieżcę.

Zawody ukończyłem na 41. miejscu z czasem 6 godzin 55 minut i 26 sekund poprawiając swój najlepszy rezultat na tej trasie o 20 minut. Rywalizacja obfitowała w szereg niespodzianek związanych z kapryśną pogodą. Od rana padał rząsisty deszcz, który nie ułatwiał zadania na zjazdach na rowerze, gdzie prędkość dochodziła do 80 km/h. W międzyczasie zawodnicy musieli zacząć oswajać się z upałem, który miał niewątpliwie wpływ na rywalizację na trasie biegowej.

W końcowej części zawodów z nieba zaczął padać gęsty grad, co było nielada wyzwaniem dla sportowców-amatorów, którzy wbiegali na najwyższy szczyt Karkonoszy po śliskich kamieniach. Bez względu na to, z uśmiechem na twarzy ukończyłem te trudne zawody z dobrym wynikiem i pełną satysfakcją."

Gratulujemy wspaniałych wyników raz jeszcze wszystkim zawodnikom!

Wkrótce relacja z niedzieli w Mietkowie i startów indywidualnych na dystansie 1/4 IM!

 

Projekt i wykonanie: